czwartek, 12 września 2013

15.You're not sorry.




 Nazywam się winny, bo cokolwiek zrobiłbym
Już nigdy nie będę właśnie tym z kim chciałaś być
Obudziłam się już wyspana. Nie czułam zmęczenia jakie towarzyszyło mi wczoraj. Silne ramię obejmowało mnie w talii. Przetarłam oczy i ujrzałam Harry’ego, który wciąż spał. Czułam się wydarzeniach źle po wczorajszych. Tak jakbym okazała się najgorszą jędzą wszech czasów.
Było mi go trochę szkoda. Nie byłam sobą. Zachowywałam się jak nie ja. Chłopak wymruczał coś w poduszkę. Zaśmiałam się cicho pod nosem i odgarnęłam kępkę loków, która opadała mu na oczy.
- Mhmm...- znów coś mruknął i lekko się obrócił .
Pośpiesznie zabrałam rękę, odwracając głowę w stronę drzwi. Spojrzałam na powrót na loczka czy czasem się nie obudził i zaczęłam po cichu wychodzić z pod kołdry.
Wyjęłam czyste rzeczy i pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic doprowadzając się do ładu.
Po zakończonym odświeżeniu siebie, opuściłam pomieszczenie i pomaszerowałam do pokoju córeczki, aby sprawdzić jak się czuje. Wczoraj niepotrzebnie na nią nakrzyczałam. To w końcu dziecko i wiem, że chciała dobrze.
Siedziała na dywanie bawiąc się zabawkami. Podeszłam do dziewczynki.
- Hey. - rzuciłam cichutko, tak by zwrócić na siebie jej uwagę. - Co robisz, słonko? - podeszłam bliżej i kucnęłam przy niej i jej zabawkach. Siedziała na małym krzesełku, przy malutkim stoliku.
- Bawię się.- uśmiechnęła się wesoło.- Pojadę do przedszkola?- układała zamek z klocków
- Dziś jest sobota skarbie i przedszkole jest zamknięte. - odparłam z uśmiechem. - Może mamusia się z tobą pobawić?
- Tak.- zaśmiała się i podała mi klocki. Mama Harry'ego zostawiła nam śniadanie coś powiedziała i wróciła do domu. A my nadal się bawiliśmy.
Dziewczynka udawała, że sama przyrządza mi jedzenie, a ja zajadałam śniadanie i ją chwaliłam. 4-latka śmiała się jak nigdy dotąd, już zapomniałam jak to było kiedy mieszkałyśmy w naszym małym, przytulnym domku. Tęskniłam za tym spokojem. Śmiałam się wraz z nią i czułam się jak mała dziewczynka, zignorowałam nawet osobę, która stała w drzwiach.
- Dzień dobry panie.- usłyszałam.
- Hey. - rzuciłam w stronę Harry’ego nie przerywając monologu z córeczką. - A więc mówi pani, że to macki ośmiornicy, tak? I ja mam je zjeść?
- Tak. Proszę. - zaśmiała się. - Mamo piciu.
- Dobrze. - udałam że wkładam coś do buzi i się mocno krzywię. - Wiesz, niedobre i faktycznie teraz przyda się i mamie picie. Chodź. - wstałam od jej małego stolika, a mała zbiegła na dół do kuchni, ja jeszcze na chwilę przystanęłam przy jednym panu w drzwiach na mnie spoglądającego.
Uśmiechnął się tylko i pocałował mnie w policzek.
- Może ja mamie picie przyniosę z Mayą?
- Przystanę na to, jeśli sam będziesz zajadał jej wymyślone ośmiorniczce macki. - zaśmiałam się i ucałowałam go w usta z wielkim uśmiechem, po chwili uświadamiając sobie, że wcześniej tak się nie zachowywałam.
- O jak miło.- oddał pocałunek.- Mówisz macki ośmiornicy? Hmmm ..
- Tak... - mruknęłam w jego usta, ponownie go całując. - Ale to nie teraz. - uśmiechnęłam się szeroko i po chwili jak małe dziecko, rzuciłam mu się na szyję, ogromnie zadowolona. W końcu wydawał się być bardziej dla mnie, a nie dla siebie.
On też się uśmiechał. Był bardzo wesoły dzisiaj. Wziął mnie na ręce powoli schodząc na dół. Nie odrywał ode mnie wzroku. Postawił mnie dopiero na dole i zaraz pojawiła się przy nas Mayka.
- Cześć skarbie.- wziął ją na ręce.
- Cześć tat... - mała spojrzała na mnie smutno. - ... wujku. - W taj chwili poczułam się okropnie podle i spuściłam głowę, a w oku zakręciła mi się pojedyncza łza, którą szybko otarłam, ale Styles i tak to zobaczył.
Pogłaskał mnie po policzku i postawił małą na ziemi.
- Pobaw się chwilę.- wziął mnie do kuchni. Zaczął robić śniadanie nic nie mówiąc ale nóż ściskał mocno w dłoni i zjechał tak że rozciął dłoń..
Szybko do niego uskoczyłam, chwytając go za dłoń.
- Przestań... pokaż. - uniosłam jego okrwawiony palec do góry i ustami spiłam jego krew. Była o dziwo słodkawa. Wzrokiem doszukałam się jego tęczówek i widziałam w nich narastającą furię, ale dobrze się trzymał i nie wybuchał gniewem. - Przepraszam... - mruknęłam nie przerywając czynności.
- Nie przepraszaj.- wypuścił głośno powietrze.- Nie chcę być wujkiem.- dodał kiedy opatrywałam mu rękę.
- Mayu! - krzyknęłam głośno, tak by mała usłyszała i już po chwili przybiegła do kuchni. Stanęła nieopodal nas, przyglądając się nam. Przeniosłam wzrok na Stylesa, który wpatrywał się w moje tęczówki. Nie wiem czemu, ale czekałam aż coś do mnie powie, jakby chciałam usłyszeć coś, co pozwoli mi uwierzyć, że to będzie dobre i że sama go nie stracę. Nie bałam się o to, że moja córka nazwie go ojcem, ale o to że kiedy ja się do tego przyzwyczaję to on odejdzie. To właśnie mnie bolało. Ale on o tym nie wiedział i nigdy nie pytał, dlaczego tak postępuje.
Ukucnął przy dziewczynce całując ją w główkę.
- Wiecie że kocham was obie? Że jesteście moimi kobietami których nikt i nic nie skrzywdzi? Że dam wam wszystko czego potrzebujecie łącznie z miłością i ciepłem. Chcę żebyśmy byli rodziną .
Cieszyło mnie to, że daje tyle ciepła mojej córce, ale za cholerę nie mogłam pozbyć się tej myśli, że jeśli się na to zgodzę to go stracę. Czułam się tak jakbym wypadała z jego ciepłych i idealnych dla mnie ramion, a zostawała w nich moja córka. Coś złego miało się wydarzyć, czułam to.
- Kochanie, to twój tata. - uśmiechnęłam się do niej blado.
Na twarzy chłopaka pojawił się delikatny uśmiech. Uniósł dziewczynkę mocno ją przytulając. Zakręcił się i pocałował ją w policzek. Roześmiana pobiegła się bawić a on przyciągnął mnie do siebie. Uśmiechnęłam się do niego zastanawiając się, czy zauważył, że nie był to szczery uśmiech.
- Coś jest nie tak.- westchnął.- Powiedz.
Przez myśli przeleciało mi wszystko to co chciałam mu powiedzieć. Wszystkie obawy i zmartwienia. Tak bardzo pragnę mu tego powiedzieć, dlaczego tego unikam?
- Wszystko jest okay.
- Kłamiesz. - patrzył mi w oczy kiedy to stwierdził .
Zacisnęłam mocno szczękę, nie odrywając wzroku od jego przeszywających mnie na wskroś tęczówek.
- Możemy porozmawiać na osobności? - jęknęłam cichutko zauważając, że do kuchni wchodzi mama Stylesa z moją... naszą córeczką.
- Dobrze.- zgodził się i odwrócił.- Mamo mam cię odwieźć ?
- Już? Dopiero co się dogadałam z małą. - Odparła kobieta.
- Niech zostanie. - mruknęłam. - Mała musi poznać babcię, a ja teś... - zaczęłam ale zauważając dokąd to prowadzi szybko potrząsnęłam głową w nadziei, że może nie usłyszał i szybko się poprawiłam. - Mała musi poznać babcię.
- Jeśli chcesz. Dobrze zostaniesz na obiad. Chciałbym abyście się poznały.
Pokiwałam tylko głową na znak zgody i skierowałam się do wyjścia z domu. Chcę usiąść gdzieś pod drzewem wtulona w chłopaka i z nim spokojnie pogadać. Zostawił mała ze swoją mamą i poszedł za mną .najpierw się rozejrzał a potem spokojnie usiedliśmy. Oparł się plecami o drzewo, a ja usiadłam przed nim. Chłopak oplótł mnie swoimi nogami, a nasze dłonie splótł ze sobą.
- Co się dzieję myszko?- pocałował mnie w skroń.
- Nie wiem sama Harryeh. To mnie przerasta. Boję się, że jeśli... -Wzięłam głęboki wdech.
- Co jeśli kochanie?
- Że jeśli przyzwyczaję się do tego i zaakceptuję w pełni twoją miłość do nas i to że jesteś... opuścisz nas. Wiem, że to głupie, ale czuję od kilku dni, że stanie się coś okropnego. Boję się, że to mnie oddzieli od ciebie i córeczki. Boję się, że zostanę sama. Bez was. Coś się dzieje Harry...
- Nie. Nic się nie dzieję. Wiesz czemu to czujesz? Przez to wszystko co się działo przez ostatnie dni. Strach nadal jest ale ja cię nie opuszczę. Nie zostaniesz sama.
- Boję się tego ryzyka. Tyle złego się wydarzyło, a ty nie możesz mi dać gwarancji na to, że już więcej to się nie powtórzy. Że Louis nie wróci... - jęknęłam cichutko, gładząc go po policzku.
- Nie wiem czy on nie wróci. Nadal ze mną pracuje. Nadal jesteśmy w jednej drużynie .
- W jednej drużynie, a nawzajem sobie grozicie i podrzynacie gardła.
- No dobrze. O co innego mi chodzi.
- A mi właśnie o to.
- On musi odpuścić.
- Harry to nie takie proste, znasz go najlepiej. Jak długo mam znosić wasze potyczki?
- Poradzimy sobie. Musimy .
- Jasne.
- Kocham Cię Rosemary - pocałował mnie czule w usta.
- Tak, ja ciebie też.
- Wiem. Wszystko się ułoży .
Przysunęłam się bliżej i wtuliłam w jego tors, a chłopak zaczął gładzić mnie po włosach. Nie wiem ile tak siedzieliśmy. Tylko my i cisza. Tego potrzebowałam. On był dla mnie jak powietrze.
Przymknęłam powieki rozkoszując się jego obecnością i spokojem. Brakowało mi tylko Mayki, która biegała by nieopodal po trawie i się głośno śmiała czy bawiła na kocu. I to byłby mój mały raj.
- Skarbie...- wziął kosmyk moich włosów.- Może coś zjesz?
- To brzmi dobrze. - odrapałam uśmiechając się i podnosząc głowę, by na niego spojrzeć. - Ale tak mi jest tu wygodnie.
- W takim razie zaraz wracam.-musnął moje usta i zniknął w domu.
- Weź Mayę! - krzyknęłam i uśmiechnęłam się pod nosem.
Po jakiś 15 minutach mieliśmy piknik w ogrodzie. Maya cała brudna w czekoladzie
Śmiała się łaskotana przez Harry'ego .
Ja siedziałam i się im tylko przyglądałam, co chwila mówiąc Harry’emu aby przestał. To dziwne... czyżbym była zazdrosna? Co za dziwne uczucie.
- Harry... uważaj. - jęknęłam kiedy mała niemalże dławiła się ze śmiechu,
- No, już.- odsunął się całując ją w brzuszek
- Nie tato, jeszcze! - krzyknęła brunetka, wyciągając ku niemu swoje małe rączki.
- Jeszcze? Jeszcze?- znowu zaczął ją łaskotać .
- Taak. - mówiła przez śmiech.
Wypuściłam powietrze ze świstem... też tak chciałam.
W końcu dał jej spokój.
- No mamusiu...ciebie też pomęczę.- w jednej chwili byłam w ramionach chłopaka całowana i łaskotana .
- Śmiałam się tak mocno i tak wiele, że aż mnie zaczęły boleć policzki i dodatkowo wiłam się jak wąż od tych jego łaskotek, aż w końcu poprosiłam aby przestał.
- A co zrobisz jak nie przestanę hmm?- zostawiał krótkie pocałunki na moich ustach .
- Koniec z seksem. - szepnęłam mu na ucho, w końcu była przy nas nasza córka.
- Przekonałaś mnie.- odsunął się momentalnie.
Wyciągnął ramiona w stronę Mayki, więc nieco się zdziwił kiedy niepostrzeżenie zamiast małej znalazłam się w nich ja.
- Mamooo... - jęknęła dziewczynka.
Chłopak za to roześmiał się.
- Mama jest zazdrosna .
- Cicho bądź. - mruknęłam w jego klatkę i pięścią uderzyłam w jego ramę.
Pocałował mnie we włosy lekko kołysząc. Maya po chwili zasnęła bo nie skupiliśmy się na niej. Siedziałam i po chwili z nudów zaczęłam podgryzać jego ramię i mruczeć jak kotek.
- Coś ty dzisiaj taka podniecona. Na co masz ochotę?
- Nie wiem. - mruknęłam. - Po prostu lubię być przy tobie. Możemy też iść teraz na trochę spać. - poruszyłam śmiesznie brwiami. Bowiem to słowo można różnie definiować.
- Masz rację. Możemy iść pospać.- wziął mnie i małą. Położył ją u niej a mnie zaniósł do sypialni.
Tam spędziliśmy razem upojne i niezapomniane chwile.
◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►◄►
uznałam, że nie mam zamiaru słuchać, że Wy nic nie zrobiliście i dlatego rozdziału nie będzie.
Proszę, jest. Tylko mam jedno prośbą. Nie wymuszajcie.
Będę miała czas, dodam, a to że wy się zdenerwujcie, mnie przy okazji nic nie da.

17 komentarzy:

  1. hahhaha zgon. Rozwaliłaś mnie tym ,,koniec z seksem'' hahahahahahahaha
    boski rozdział
    Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział czekam na następny kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha
    super rozdział nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rozdział:D czekam na nn - patrysia

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG !!
    Jak ja koffam tego bloga <33
    Czekam na nexta baby ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebiście <33 czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział :)
    uwielbiam twoje blogi
    życzę weny i czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ja kocham tego bloga…cjejcaskreifasfodvfwwkfirgfsswk *0*
    Awww…prawie się poryczałam ze wzryszenua, jak oni rozmawiali, jak się przytuliali, wygłupiali się, we dwójkę i we trójkę :3
    "Mayka musi poznać babcię, a ja teś…Mayka musi poznać babcię" Hahahahahahaha taak, dokładnie xD
    Mam nadzieję, że wszystko się ułoży. Że będą wspaniałą rodzinką, nie będą już musieli się tak i wszystko martwić, że wszystko, co złe się skończy, że będą się kochać i wogóle będzie tak miło ♥
    Rozdział jest cudowny, wspaniały i idealny, jak zresztą cały blog ♥
    Czekam na nn, którą wstaw, gdy będziesz uważała to za stosowne :)
    Maja :3

    OdpowiedzUsuń
  9. CUDNY, :) dawaj nexta

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdział. Najlepsze było jak Rose powiedziała, że mam Hazzy może zostać i koniec z seksem. Ubawiłam się. Czekam na następny. Wstaw go kiedy ty będziesz uważała, że trzeba. Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  11. Genialny rozdział kochana <3 Mam nadzieję,że dodasz szybko rozdział i nie będą cię w szkole męczyć + życzę weny

    OdpowiedzUsuń
  12. Swietny rozdział , jak zawsze *_*

    OdpowiedzUsuń
  13. Cuudowny rozdział ♥ Bardzo mi się podoba jak i całe opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next i zapraszam do mnie. Mam nadzieję ,że wyrazisz tam swoje zdanie , bo na prawdę mi zależy.
    http://good-girls-love-bad-boyss.blogspot.com/
    Jeśli nadal nie jesteś zainteresowana to zapraszam do obejrzenia zwiastuna. Mam nadzieję , że przypadnie ci on do gustu i zaciekawi .
    http://www.youtube.com/watch?v=WZAji_QfEcM

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Clary G