poniedziałek, 2 grudnia 2013

6. Whenever, whenever


-Serce choć ma blizny chce bić.
Chciał mnie zabrać z powrotem do piekła? Już tam byłam i więcej razy nie chciałam. Stałam w pomieszczeniu, gdy Harry poruszał się po mojej tymczasowej sypialni. Zbierał rzeczy pakując je do torby. Nie umiałam zaprzeczyć czy wydać z siebie żadnego dźwięku. Ucieczka też nie miałaby sensu. Wszedł do łazienki. Dokładnie słyszałam jak zbiera wszystko z półki przy lustrze. Potem wkłada do sportowej torby i zamyka ją.  Podszedł do mnie i złapał za ramię. Głośno jęknęłam czując jak zaciska palce na połamanym obojczyku. Wymamrotał coś widząc moją minę i poluźnił uścisk. Zdjął ze mnie bluzę i spodnie od piżamy. Nawet nie zdążyłam się ruszyć, a byłam w samej bieliźnie. Przed NIM. Zlustrował głębokim spojrzeniem moje ciało i odwrócił się sięgając po bluzkę dla mnie. Ubrał ją mi i naciągnął mi też czarne jeansy. Zarzucił mi na ramiona swoją czarną kurtkę i pociągnął za rękę, biorąc wcześniej torbę. Zeszliśmy na dół i popchnął mnie do drzwi. Wyjął pilota i otworzył drzwi czarnego Audi. Kazał mi wsiąść do środka, a mój bagaż wsadził do bagażnika. Po chwili zajął miejsce kierowcy i nacisnął gaz ruszając. Wzrok miał skupiony na drodze, a ja prawdę mówiąc nie wiedziałam co się dzieje. Nie panowałam nad sytuacją. Przyspieszał co jakiś czas i gdy znalazł się na trzypasmowej z precyzją wyprzedzał auta przed nami. Trochę się bałam, gdy rozwijał taką prędkość. Ale oczywiście nie zabrałam głosu. Pewnie przypominał by teraz pisk dziecka. Wyjechaliśmy z miasta w jakieś lasy. Asfalt ciągnął się jeszcze długo, aż w końcu brunet wjechał między drzewa. Minęło dokładnie 10 minut, które odliczałam w głowie gdy samochód zatrzymał się przed ogrodzoną parcelą. Piękny dom, w ogóle nie w guście i stylu Harry'ego.
- Wysiądź - nakazał cicho.
Odpięłam pas i otworzyłam drzwiczki. Stanęłam na żwirze rozglądając się. Światło dawały powłączane lampy ogrodowe. Gdyby jednak były zgaszone, bałabym się zrobić tu krok. Samo otoczenie przyprawiało dreszczy na skórze. Harry wziął mnie za rękę i weszliśmy po schodkach na górę. Otworzył drzwi od domu i wprowadził mnie do środka. Było dość przyjemnie urządzone. Podobało mi się, ale jak mogłam w takiej sytuacji myśleć o aranżacji? Ewidentnie wydarzenia z ostatnich dni, źle podziałały na moją psychikę. Rzucił moją torbę pod ścianę i zapalił lampkę na stoliku. Stojąc w holu miałam naprzeciw okrągłe schody, prowadzące na górę. Wejście do przestronnego salonu i jadalni. Idąc dalej doszłabym do kuchni i jakiegoś korytarza.
- O co ci chodzi? Po co mnie tu przywiozłeś? Tu mnie zabijesz czy zrobisz ze mnie dziwkę? - Byłam zaskoczona nadmiarem odwagi w sobie. Jakieś piętnaście minut temu nie myślałam nawet się odezwać.
- Musiałem cię ukryć - wytłumaczył spokojnie.
Nie zachowywał się jak tam ten Styles. Ten z mordem w oczach. Z niezwyciężoną siłą.
- Przed tobą? - zakpiłam kładąc rękę na biodrze.
Zaczęłam coraz mniej rozumieć z całej tej historii mojego życia. Robiła się bardzo skomplikowali i nie dawała mi odpowiedzi na męczące pytania.
- Przed policją. - usłyszałam irytację w jego głosie.
Ariel stąpasz po cienkim gruncie.
No tak... Policja musiała mnie już szukać. Na pewno. Cholera, że też na to wpadł aby mnie ukryć. Może w końcu dostałabym oczekiwaną pomoc, a tak? Tak muszę cierpieć i czekać dalej.
- Skąd wiesz gdzie byłam? Louis mnie wydał? - wydusiłam z siebie mimo tego, że teraz jego wzrok paraliżował mnie całą.
- Nie wydał cię - jego usta wykrzywił cyniczny uśmiech. - Po prostu umiem dobrze szukać. - podszedł do mnie wolnym krokiem i chwycił za nadgarstki. O cholera po raz drugi. Chyba znów zaczęłam się bać.
Chyba czy może na pewno?
Przesunął zimnymi palcami po mojej skórze. Zataczał kółka na dłoniach, aż podniósł moją rękę do swoich ust i ją ucałował. Nigdy nie znałam człowieka, któremu tak szybko zmieniał się humor i nastawienie. Ale ja wiedziałam, że on to robił celowo. Chciał być nieprzewidywalny. Bardzo dobrze mu wychodziło. Zerknęłam na niego z pod grzywki, która opadała na moje czoło. Nic nie umiałam wyczytać z wyrazu jego twarzy. Zdjął ze mnie kurtkę i odwiesił ją. Później znów stykaliśmy się ciałami. Chciałam się cofnąć, ale mógłby być to błąd. Pochylił się nieznacznie nad moim obojczykiem i zaczął składać na nim pocałunki. Wiedziałam, że jego wargi będą przyjemnie. Ale nie wiedziałam, że aż tak. Że bestia w człowieku może mieć je tak miękkie. To na chwilę dało zapomnienie bólowi i przerażeniu.
Stałam bezruchu pozwalając mu na to co robił. Mogłam teraz spodziewać się wszystkiego i nie wiedziałam co może zrobić. Po chwili otworzyłam oczy i w tym samym momencie dostałam w twarz. Zacisnęłam zęby czując piekący ból na policzku.
- Naucz się słuchać i nie uciekaj więcej. Będę miły jak ty będziesz posłuszna. - teraz powoli głaskał moje bolące miejsce.
Doprowadzał mnie do szału z tymi nastrojami. Był okropny to trzeba było przyznać. I wkurwiający. I bałam się go jak cholera.
Wziął mnie na ręce jak dziecko i zmierzał ku schodom. Ostrożnie stawiał kroki na stopniach, a ja uczepiłam się jego szyi aby mnie nie upuścił. Oddychałam szybko pozwalając by łzy płynęły. Moczyły mu koszulkę, ale za bardzo mnie to nie obchodziło. Uwolniłam swoje emocje mimo, że mógł mnie za to skrzywdzić. Weszliśmy do jednej z sypialni i zostałam ułożona na miękkim, dużym łóżku. Stał nade mną i patrzył. Ja nic nie mówiłam, czując pulsujący ból w obojczyku. Uklęknął na materacu mając moje ciało między swoimi kolanami. Rozpiął moje spodnie i zsunął je z moich nóg. Przykrył mnie kołdrą i zgasił światło. Potem usłyszałam jak opuszcza pokój. Zdecydowanie za dużo wydarzeń jak na jeden dzień.
Leżałam nieruchomo, aby nie czuć bólu. Kość mogłam urazić w każdej chwili. Zamknęłam oczy wyrównując oddech.
Boże, wiem że człowiek przypomina sobie o Tobie i wtedy się zwraca, gdy jest w krzywdzie,
ale mam śmiałość prosić się o pomoc. Albo zabierz mnie do siebie. Tam gdzie bezpiecznie.
~~~~~~~~*~~~~~~~~
Jakoś tak...smutno mi po tym rozdziale. Muszę przyznać, że wlałam w niego za dużo emocji i to wszystko przez Karolinę. :( Winna. Czekam na Wasze opinię tego...czegoś.
 ZAPRASZAM :D




13 komentarzy:

  1. Już chyba dodawałaś ten rozdział? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Takkk był dodany ja też go już czytałam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ta szybka zmiana nastroju Boski *-* czekam na kolejny :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ommoommm... Boski a wręcz zarąbisty:-*

    OdpowiedzUsuń
  5. Harremu to chyba okres się zbliża O.o ale świetny nn!

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały rozdział. Hazza jest nieobliczalny ale podoba mi się taki Harry.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny ;) Czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć, Skarbie! x
    Nominowałam Twojego bloga do Libsten Awards! :)
    Więcej informacji znajdziesz u mnie : http://one-step-closer-to-you.blogspot.com/2013/12/libsten-award.html
    Całuję. x

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Clary G