niedziela, 8 grudnia 2013

7. Wrecking ball.

-Wiesz gdzie leży niebo?
-Wiem. On jest moim niebem.
Siedziałam przy dużym stole i jadłam kolację razem z Harry'm. Wrócił z pracy, czyli akcji z chłopakami i spędził ze mną czas. Udaję mi się być posłuszną, aby nie zostać ukarana. Chłopak na razie powstrzymuje swoje wybuchy i chwała za to Bogu. Wstałam i posprzątałam po nas. Włożyłam brudne naczynia do zmywarki i udałam się na górę. Stojąc w łazience w samej bieliźnie, dokładnie lustrowałam swoje ciało. Siniaki na obojczyku zniknęły, jednak zostało jeszcze parę na brzuchu i plecach. Zamknęłam oczy odganiając od siebie złe wspomnienia, gdy poczułam jak ktoś mnie objął. Dotyk ciepłych dłoni na moim ciele, sparaliżował mnie.
- Tyle ran zadanych, a nadal jesteś piękna. - mruknął mi do ucha. 
Odważyłam się do niego odwrócić. Odgarnęłam włosy z czoła i spojrzałam mu w oczy. Oh, teraz raziły zielenią. Zieleń to spokój. Odczytałam go. Teraz już wiedziałam, kiedy mogę się bać a kiedy nie. Musiałam mu patrzeć w oczy.
- To sprawia ci przyjemność? Robienie mi krzywdy? Podoba ci się?
- Jak mnie nie słuchasz to tak - wzruszył ramionami. - Wtedy wiesz, że coś źle zrobiłaś.
- Szkolenie..- prychnęłam.
- Ubierz się w sukienkę. Wychodzimy - zignorował mnie.
- Gdzie? - przełknęłam ślinę.
- Do klubu. No ubieraj się. - ponaglił mnie i wyszedł.
Na łóżku leżała czysta, seksowna bielizna oraz sukienka. Oczywiście, musiał mi wybrać ubranie, bo inaczej nie byłby sobą. Westchnęłam ubierając się w to co było przyszykowane. Rozpuściłam włosy i umalowałam się, aby przysłonić siniaki. Po ostatnim uderzeniu został spory ślad. Miałam nadzieję, że Harry nie zabiera mnie do klubu, aby sprzedawać moje ciało. Nie chciałam tego.
- Chodź Ariel - wszedł do pokoju poprawiając czarną marynarkę.
Grzywkę miał jak zawsze do góry na żel. Prezentował się przystojnie, ale to nadal był ten sam drań.
Wziął moją dłoń i zeszliśmy na dół. zamknął dom i wsiedliśmy do auta odjeżdżając. Wbiłam wzrok w dłonie, które ułożyłam na kolanach. Może w klubie będzie reszta gangu? Może spotkam Lou. Chciałabym, aby mi pomógł.
- Rozdziewiczę cię. Dzisiaj. - wywarczał zmieniając bieg.
Spojrzałam na niego wystraszona. O Boże... Znów będzie bolało. Nie, tylko nie ból. Nie kolejny raz. I nie on. Ale czy ja mam wyjście? Żadnego. Muszę mu się oddać.
- Nie chcę - wymamrotałam odgarniając grzywkę.
Próbowałam spojrzeć mu w oczy, aby widzieć jaką mają barwę. Ale on wbił wzrok w drogę i nie miałam szans. Westchnęłam zrezygnowana opierając głowę o szybę.
- Nie pytam czy chcesz - odparł śmiejąc się. - Oznajmiam.
Kurwa, chyba humor mu się zmienił. Nie będzie ciekawie Ariel.
~~~*~~~
To był jeden z najlepszych klubów w mieście i jeden z którym zbierali się różni ludzie z różnych otoczeń. Nie myliłam się widząc resztę chłopaków Styles'a. Wszystko było zaplanowane i to z pewnością. Harry jest chory, ale jest bardzo inteligenty. Co pewnie nie tylko ja zauważyłam.
Każdego już poznałam, ale oprócz Louis'a nie chciałam mieć  z nimi nic wspólnego. Harry trzymał moją rękę i prowadził na fotele. Białe sofy rozciągały się w okół parkietu, a do nich dopasowane stoliki z jasnego drewna. Lampy neonowe jarzyły się oświetlając to miejsce.
- Cześć mała - każdy z pozostałej czwórki się ze mną przywitał.
Spojrzałam na Louisa szukając w nim wsparcia. Nasze oczy spotkały się. Mówiły nieme " przepraszam". Odwróciłam wzrok i usiadłam przy Styles'ie, ktory mnie za sobą pociągnął. Dłoń trzymał na moim kolanie i rozmawiał o czymś z Zayn'em. Nie lubiłam takich miejsc. Nigdy do nich nie chodziłam. Za dużo ludzi i za głośno.
- Chodź zatańczymy - poprosił Tomlinson.
- A pozwoliłem? - Harry odwrócił do nas głowę.
- Przecież nie ucieknę - zdałam się na odwagę i wstałam.
Chwyciłam rękę niebieskookiego i stanęliśmy na parkiecie. Taniec był tylko pretekstem do rozmowy.
- Przepraszam cię Ariel. Ja nie wiem jak on się dowiedział. Jak cię znalazł. - szeptał mi do ucha. - Nie powiedziałem mu. Nie zdradziłem cię.
- Wiem - przytaknęłam. - Wszystko wiem.
- Zrobił ci coś znów? - mocniej ścisnął moją rękę.
- Tak, ale wiem już do czego jest zdolny. Wiesz co Lou? Jesteś moim przyjacielem - przytuliłam się.
  ~~*~~
Weszłam do rezydencji, a zielonooki zaraz za mną. Zamknął drzwi, włączył alarm i zapalił światło w podwieszanym suficie. Jednym plusem całej sytuacji było to że Harry nie był pijany. Może postara się być chociaż delikatny, bo nie mam co się łudzić, że odpuści. Nawet nie ma takich szans. To człowiek zagadka, ale tak łatwo nie ulega. Co prawda zauważyłam, że czasem w jakiś sposób da się go podejść, ale nic nie jest pewne. Odwróciłam się do niego i oplotłam kark chłopaka, gdy mnie przyciągnął. Musiałam współpracować. Większe szansę na mniej bólu. Przesuwał rękoma po moich biodrach, aż w końcu docisnął mnie do ściany. Jego język wdarł się do moich ust muskając podniebienie, a męskość chłopaka ocierała się o moją kobiecość. Było to przyjemne i podniecające uczucie. nigdy wcześniej nie doświadczone.Wziął mnie na ręce i wniósł na górę. Rzucił mnie na łóżko, a ja pociągnęłam do za koszulę. Krew wrzała mi w żyłach i czując, że nie jest agresywny, chciałam więcej. Przygryzłam mu wargę, gdy znów mnie pocałował, wiec cicho zawarczał.
 O nie Styles, nie będę się ciebie teraz bać.
Zaczęłam rozpinać mu koszulę, aż zdarłam ją z jego ramion. Harry rzucił materiał na podłogę i dobrał się do mojej sukienki. Również bardzo szybko znalazła się na ziemi. Oczy mu błyszczały, gdy patrzył na moje ciało odziane tylko w samą bieliznę.  Różową z czarną koronką, którą sam wybrał. Pochylił się, aby muskać ustami moją szyję i obojczyk. A ja mu pozwalałam na wszystko, choć ani trochę nie ufałam. I wiedziałam, że nigdy nie zaufam. Rozsunął moje nogi i naparł na moje ciało swoim. Całując mnie pozbywał się reszty ubrań, która w szybkim czasie wylądowała na podłodze. Przyssał się do mojej szyi zostawiając na niej ślad swoich warg. Westchnęłam cicho wplatając mu palce we włosy. Boże, oddawałam się mojemu zabójcy... To było chore samo w sobie. I nie można było nic poradzić. Ucieczka nie wchodziła w grę.
Jego ciepły oddech otulił mój obojczyk i po chwili dekolt na których składał pocałunki. Byłam już zupełnie naga i zawstydzona. Czułam również drżenie ze strachu. Tak, bałam się tego cholernie. Zamknęłam oczy próbując zapomnieć, że to właśnie z nim tu jestem. Tylko to mogło mi w tej chwili pomóc. Zaczęłam szybciej oddychać, gdy pozbywał się bokserek. Sięgnął do nocnej szafki, aby się zabezpieczyć. Przymknęłam oczy i złapałam ramiona Styles'a, gdy wszedł we mnie. Powoli, ale jednak okropny ból przeszył całe moje ciało. Łzy stanęły w oczach, a zęby zazgrzytały. Poruszył się we mnie, a z mojej krtani wydobył się krzyk. Zaraz został zagłuszony, gdy mnie pocałował. Ból nie ustępował przez dłuższy czas, gdy Harry zagłębiał się we mnie bardziej. Pisnęłam wiele razy nie umiejąc oddać się przyjemności. Nie tej nocy.
~~~~~~~~~~*~~~~~~~~~~
No i doszło do rozdziewiczenia.
Kurczę nie wiem kiedy następny rozdział gdyż, ależ, ponieważ jeszcze nie przepisałam.
Zajęłam się robieniem zwiastunu i to jego efekty.

ZAPRASZAM DO PYTANIA BOHATERÓW :)

13 komentarzy:

  1. tak trzymaj! rozdział bardzo mi się podoba ! ze zwiastunem zaszalałaś...niesamowity ! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny czekam na nn - patrysia

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny zwiastun. Rozdział bisty. Czekam na następny z niecierpliwością. Pozdro

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty rozdział. Szkoda mi Ariel, że musimy tak cierpieć. Czekam na kolejny rozdział:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział świetny, szkoda mi Ariel, czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. genialny tytuł xd

    OdpowiedzUsuń
  7. To opowiadnie będzie z Lou czy z Hazzą ?? o_0

    OdpowiedzUsuń
  8. No chyba z Harrym nie? Ludzie nie dobijajcie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świeeeeeetny <3
    Zapraszam do mnie: http://everythinghaschanged-1d-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Clary G