piątek, 23 sierpnia 2013

8. Symentyrczno-liryczna

Czasami wydaje nam się, że ludzie są loteryjnymi losami: że znajdują się obok nas, by urzeczywistnić nasze absurdalne nadzieje.
Rano obudziło mnie wiercenie. Ziewnąłem otwierając powieki.
-Co jest królewno?- mruknąłem.
- Gorąco mi. Fajnie się z tobą śpi, tylko gorąco. - poczułem małe rączki na ręce.
Zaśmiałem się i odsunąłem. Podniosłem się i otworzyłem okno. A zaraz wziąłem dziewczynkę na ręce i zeszliśmy na dół .
- Jak śpię z mamą to jest zimna. Powinna spać z tobą.
-Ale nie chce i co poradzisz?- westchnąłem wchodząc do kuchni.
- Tosty! - zobaczyłem znowu gotowe śniadanie na stole.
Objąłem jedną ręką Rose stojąca przy blacie i pocałowałem ją w policzek -Cześć skarbie.
- Wyspana? - spytała córki.
-Tak. Od dzisiaj śpię z tatą.- odpowiedziała. Stanąłem jak wryty .
Dziewczyna popatrzyła na mnie, a jej oczy były ogromne. Dziewczyna kucnęła przy małej.
- Słońce...- odgarnęła jej włosy za ucho. - Kochanie to nie je... Dzisiaj wracamy do domu , do swojego łóżeczka.
-Ale ja nie ce. Chcę z tatą.
- Jezu... Coś ci w domku wytłumaczę dobrze? Teraz siadaj. - było jej ciężko.
-Właśnie. Jemy.- wziąłem ją na kolana i karmiłem .
Kiedy na chwilę podniosłem wzrok zobaczyłem że Rose się nam przygląda. Szybko odwróciła się do mnie tyłem.
-Majuś idź pooglądaj bajki.- poprosiłem .
Mała wzięła jeszcze ogórka do ręki i pobiegła.
Stanąłem za Rosemary przytulając ją od tylu. Głowę położyłem na jej ramieniu .
- Nie powinna tak do ciebie mówić. Wytłumaczę jej to.
-To dziecko. Ja się nie znam na dzieciach.-odpowiedziałem cały czas ją tuląc .
- Wiem i jest mi jej szkoda, powinna mieć ojca. Lepiej żeby po prostu była u mojej mamy kiedy ja nie mogę się nią zajmować.
-Nie.- zaprzeczyłem.-Będę jej ojcem .- odwróciłem ją do siebie
- Słucham? Czy ty siebie słyszysz? Nie będziesz nim.
-Owszem będę. - odparłem.-Ubierz ją, odwiozę ją do przedszkola a ciebie będę uczyć szybkiej jazdy.- pocałowałem kilkakrotnie jej ramię.
- Ona jest dzieckiem, nie mieszaj jej w głowie. - powiedziała i wyszła zrobić to co powiedziałem.
Posprzątałem w kuchni i poszedłem do małej.
-To co aniołku jedziemy? Gotowa?
- Tak. - wziąłem ją na ręce. - Mamusia jest smutna - powiedziała mi na ucho kiedy wychodziliśmy
-Jak wrócę to ją pocieszę. Skarbie ja nie jestem twoim tatą .- zapiąłem ją w aucie.
- Nie jesteś? - popatrzyła na mnie uważnie
-Przecież wiesz.
- Nie chcesz nim być? - w jej oczach zobaczyłem łzy.
-Ej, skarbie tylko nie płacz. Proszę.- spanikowałem.
- Nie lubisz mnie.
-Co ty mówisz? Uwielbiam cię królewno.
- To dlaczego nie chcesz nim być?
-Bo ty mnie prawie nie znasz.
- Ale cię lubię
Jezu weź wytłumacz dziecku, że się nie nadajesz na ojca. Przecież ja ludzi zabijałem.
- Chce do mamy - zaczęła płakać .
-Nie płacz, błagam.- Wziąłem ją znów na ręcę i zacząłem uspokajać.
Objęła mnie swoim rączkami za szyję.
-No już nie płaczemy.- szeptałem całując ją we włosy.
- Nie mogę mówić do ciebie tato?
-Jeśli chcesz to możesz. - poddałem się.
- I nie będziesz zły? - uśmiechnęła się szeroko.
-Nie będę.- odwzajemniłem uśmiech.- Nigdy nie będę na ciebie zły.
Pocałowała mnie w policzek i znowu ją zapiąłem i pojechaliśmy. Odwiozłem ją do przedszkola i zostawiłem. Zrobiłem jakieś zakupy i wróciłem do domu.
- Nie robiła problemów? - spytała mnie na wejściu Rose
-Złote dziecko.- odparłem idąc do kuchni.
Uśmiechnęła się i przyłożyła do ust szklankę z sokiem Rozpakowałem to wszystko na odpowiednie miejsca. Zdjąłem z siebie koszulę i zacząłem robić obiad.
- Nigdy nie będę miała już normalnego życia prawda? - usłyszałem za sobą.
-Zapewne. - westchnąłem.
Dziewczyna usiadła na blacie i patrzyła na mnie. Zrobiłem posiłek i podałem go. Nie miałem siły nawet z nią gadać.Mała trochę mnie zdołowała.
- Nie będziesz jadł?
-Nie.- odpowiedziałem.- Smacznego.- poszedłem do sypialni. Wziąłem prysznic, przebrałem się i położyłem na łóżku.
Chwilę leżałem myśląc. Po chwili już zasnąłem. Przebudziłem się po jakiejś godzinie. Zszedłem na dół, biorąc od razu kluczyki od auta. Miałem zamiar jechać po Mayę.Na dole zobaczyłem że święci się w łazience więc pewnie tam była Rose. Wyszedłem z domu i pojechałem po małą.
Odebrałem ją bez problemu. Posadziłem w aucie i ruszyłem.
-Jak było?- mruknąłem.
- Dobrze. - mówiła wesoła.
-no to dobrze.-oparłem rękę o framugę szyby.
- Jedziemy na lody? - spytała.
-Jeśli tylko chcesz. -spojrzałem w lusterko i uśmiechnąłem się.
- Tak!
Podjechałem pod cukiernię. Wyciągnąłem 4-latke z auta i poszliśmy na lody. Po deserze udaliśmy się po jakiejś ubranka dla niej. Kupiliśmy kilka bluzek, spodni i jedną piżamę. Później wróciliśmy do domu.Dziewczynka wbiegła do salonu i zaczęła oglądać bajki. Rzuciłem torby pod ścianę i położyłem się na sofie zamykając oczy.
- Hej maluchu. - do pokoju weszła Rose.
-Mama!- usłyszałem krzyk małej i kroki.
- Jak tam było?
-Super, a tata zabrał mnie na lody!
- Mała, pamiętasz co ci powiedział jak go poznałaś? Jest twoim wujkiem
-Nie, jest tatą.- podeszła chyba do mnie i przytuliła się. Objąłem ją nadal nie otwierając oczu. 
- Harry pomóż mi.
-Jestem jej tatą.- powtórzyłem.
- Harry! Kochanie idź na górę. - poprosiłam córkę.
-Ale nie kłóćcie sie.- powiedziała i pobiegła na piętro.
- Co ty sobie myślisz? - podeszła i stanęła nade mną.
-Teraz myślę, że łeb mi zaraz rozpierdoli a co?
- Mówiłam żebyś nie mieszał jej w głowie
-Nie mieszam jej w głowie. Poprosiła mnie, abym był jej tatą
- Ale ty nim nie byłeś, nie jesteś i nie będziesz! - krzyknęła lecz po chwili się opanowała.
-Nie unoś się.- powiedziałem lodowato.- Nie byłem, jestem, a czy będę to się zobaczy. 
- Nie będziesz. Wytłumaczę jej to, ale ty przestań jej mówić że jesteś ojcem. Ona jest mała, przywiązuje się bardzo.
-I dobrze. 
- Odpieprz się od niej! Niech ona nie ma z tobą nic wspólnego! Z tobą ani z żadnym z was!
Otworzyłem oczy patrząc na dziewczynę. Przypuszczałem, że widziała w nich furię dlatego się odsunęła.
- Nie chcę, żeby z tobą przebywała.
-Powtórz to jeszcze raz.- wysyczałem przez zęby. 
- Chce żebyś zostawił moje dziecko w spokoju.
Zacisnąłem ręce na jej nadgarstek i popchnąłem na ścianę. Nie szarpała się tylko patrzyła na mnie. Udawała twardą i nie przestraszoną
-Nie zostawię. Jeszcze jeden rozkaz, a mocno pożałujesz.- zwiększyłem uścisk
- Oddam ją mamie. .
-Nie, nie oddasz. Zostanie tu. Ty, ona. Obydwie.- powtórzyłem dobitnie.
- Puść ją do cholery! Ona nic ci nie zrobiła. - dokończyła ciszej.
-A ja nie zrobię nic jej. Kocham to dziecko czy ci się podoba czy nie. 
Popatrzyła na mnie jak na idiotę. Jej oczy były ogromne, a usta lekko otwarte.Odsunąłem się od niej opanowując złość.
- Jesteś niebezpieczny. Nie pozwalam ci. Jest ci obojętna....
-Nie jest mi obojętna. Nigdy tak nie mów rozumiesz?!- podniosłem głos.
Uderzyłem ją w twarz, a potem złapałem za podbródek.
-Jesteś idiotką Rosemary.- rzuciłem i poszedłem do 4-latki.
 - Jest dla ciebie jedynie głupim bachorem, w nic innego nie uwierzę. - mówiła każdy wyraz bardzo wyraźnie.
Dziewczyna trzymała się za policzek.
- Skąd mam wiedzieć że za chwilę nie uderzysz jej?!
-Możesz być tego pewna. Ciebie tez bym nie uderzył, tylko do ciebie nic nie dociera! 
- Nie ma mowy. - powiedziała i mnie wyminęła. Weszła do pokoju gdzie była mała. Szybko poszedłem za nią. - Maleństwo posłuchaj mamy. Tamten pan nie jest twoim tatą i bardzo cię proszę nie mów tak do niego. - kucała do mnie tyłem więc mnie nie widziała. - Zapamiętaj to proszę. Dobrze? - dziewczynka uważnie jej słuchała
-Dlaczego? - zdziwiła się.- On jest fajny i mnie kocha.
- Proszę cię. Jesteś za mała żeby to teraz zrozumieć. - głaskała ją po włosach.
-Przestań pieprzyć.- burknąłem i wziąłem mała na ręce.- chcesz zostać z nami Majuś? Zamieszkać tu?
- Z tobą? Mogę - spytała się dziewczyny.
Popatrzyłem na nią. Byłem ciekawy co powie. Tak kochałem Mayę i nie chciałem, aby ją zabierała. mocniej przytuliłem dziewczynkę i pocałowałem we włosy.
- Babcia chciała żebyś ją odwiedziła. - wymyśliła szybko.
-Byłam u babci.- posmutniała.- Chcę zostać z tatą.- odparła wtulając buzię w moją szyję.
- Mówiłam ci coś - zdenerwowała się trochę. - Na razie zostaniemy u wujka.
-Mama musi ochłonąć skarbie. Ma zły dzień. Chodź.- wziąłem ją na dół do ogrodu.
- Ona cię nie lubi?
-Nienawidzi.
- Dlaczego?
-Nie zrozumiesz.- pocałowałem ją w czółko i podałem piłkę.
Biegaliśmy po ogrodzie bawiąc się i śmiejąc.
- Ta...wujek? - spytała kiedy odpoczywaliśmy.
-Eh..- westchnąłem.- tak słonko?
- A ty lubisz mamę?
-Tak, bardzo. Tak jak ciebie.- uśmiechnąłem się 
- Czyli mnie lubisz jednak? - wyszczerzyła się identycznie jak Louis.
Kurwa, za jakie grzechy ona mi go przypominała?
-Ja cię kocham skarbie.- pocałowałem ją w brzuch,
- Ja ciebie też! - rzuciła się na mnie.
śmialiśmy się turlając po trawie. Jaka ona była słodka.
- Powiedzieć ci coś do ucha?
-Powiedz.
- mama też cię lubi , ona tylko udaje. 
Zdziwiłem się. Skąd ona takie rzeczy wie?
-A ty skąd wiesz?

- po prostu wiem. 
-No dobra. Jesteś głodna?- znowu zacząłem ją łaskotać, a na tarasie zobaczyłem Rosemary.
Zaczęła się śmiać.
- Mama głodna! .
Puściłem ją i pobiegła do brunetki. Razem weszły do środka. Wstałem z trawy i wyjąłem broń strzelając w drzewa. No teraz mogłem wracać. Zablokowałem pistolet i poszedłem do dziewczyn.
- Oko sobie wydłubiesz pajacu. - usłyszałem Rose.
Pokręciłem głową i pobiegłem otworzyć, bo usłyszałem dzwonek. O kurwa...
~~~~*~~~~
Dobra ciii wykradłam tacie kartę internetu, więc mam go i mogę dodać nexta :D 
Bardzo się cieszę, że wam się podoba. Mi też się podoba to opowiadanie. 
W tym rozdziale dziękuję Karolinie, która wcieliła się w Rose. Dzięki słońce :*

17 komentarzy:

  1. O tata jak słodko
    Super rozdział, czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej hej!
    Awwwwwwwwwwww *0*
    Jak słodko :3
    Zaczęła mówić do niego tata…awww…szkoda, że nie wie, kim Harry jest na prawdę…
    Ochhhhhh…i ta rozmowa w samochodzie…ołł…
    Rose jest taka stanowcza…ale się jej nie dziwię…gościu, który na codzień zabija ludzi, chce być ojcem jej dziecka. Nosz kurde -,-
    Jak mnie to strasznie wkurza, gdy Harry ma te jego "napady furii" :/
    I uderzył Rosemary…no nie -,-
    Mayka jaka pewna, że Rose lubu Hazzę…ale podobno dzieci i psy mają o jeden więcej zmysł (czy jakoś tak xD)
    Harry i jego sposoby na wyładowanie stresu…ehhhh
    Kto?! Kto?! Kto przyszedł?! Aaaaaa!!!!
    Rozdział świetny, wspaniały i wogóle taki *0*
    Czekam na nn
    Maja :3

    OdpowiedzUsuń
  3. jezu ale zajebisty rozdział <333 mówi do niego tato słodko, ale popieram Rose Harry miesza w głowie Mayce A PRZYSZEDŁ LOUIS!! ja tego to jestem pewna i chce żeby to był on! ;p czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3 niedługo cię zabije musisz kończyć w TAKICH MOMENTACH? zabije cię normalnie zabije :D mam focha na ciebie. No dobra już nie mam nie mogę długo na ciebie się gniewać :D kocham i czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. siostra to moje ulubione opko Twoje więc błaqam dodawaj szybciej te rozdziały!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się jak Loczek traktuje małą. Tak jakby to była Jego córka i to jest takie awww.. sweet *_*
    ale nie podoba mi się jak traktuje Rose. Momentami jest dobrze, słodko, wspaniale, ale w niektórych momentach mam ochotę wpaść do tego ich życia, i osobiście go zabić. No po prostu wkurza mnie -_-
    mam nadzieję że wszystko się ułoży ;)
    Powodzenia i do następnego kochana <3 ;***

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja nie wytrzymam to opowiadanie jest swietne. Z niecierpliwością czekam na następny rozdział. Tak mi się wydaje, ze to Louis zadzwonił do domu Harrego. Ciekawe co z tego wyniknie i czy w końcu dowiedzą się że Mayka to córka Louisa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jesteś niesamowita. <3 Zrób z tego książkę. :D *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Extra <3 kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow- to za mało powiedziane. czekam na nn, dodaj szybko, kocham to opowiadanie <3. - patrysia

    OdpowiedzUsuń
  11. super dodaj szybko kolejne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Awww jak słodko <3 *.*
    Pisz szybko kolejny rozdział kochaanie !!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Clary G