niedziela, 11 stycznia 2015

Rozdział 36

- Eee - spojrzała na mnie.
- Nie było tego.
- Okay. Chodź królewno, wykąpiemy się - zniknęły w łazience. Ja się poddaje. Chyba nie nadaję się na faceta który ma kobietę. Zdecydowanie. Chyba, że pobawię się w Harry'ego. Czyli muszę być romantyczny. I słodki. I miły. I się ogolić. A no i artystyczny nieład na głowie. Ale to już mam.
Niczym model Gucciego. Seksi fleksi. Na 18 były gotowe.
A ja założyłem rurki, t-shirt i marynarkę. Jezu. Jak on może się tak ubierać. Przeczesałem swoje włosy. Ale i tak wyglądam lepiej. Od wszystkich. No oprócz Hayley. Zabrałem je do samochodu.
- Tata!
- Co córcia ?
- Baaaam!
- Tak córeczko, bam.
- Brum.
- Brum też.
- A plum plum?
- Plum co ?
- Plum plum robiłyśmy w domu. - mówiła do niej Hay.
- Czyli co ? - dociekałem.
- Kąpać się.
- Aa. - Uśmiechnęła się do mnie i pokręciła głową. No nie moja wina, że nie mówię po dzieckowemu.
- Nie ciasno ci w tych rurkach?
- Dam radę.
- Doobra.
- Podoba Ci się chociaż ?
- Podoba. Taka odmiana. Fajnie.
- Mam szansę ?
- Na co?
- Na to, żeby Cie zdobyć ?
- Co? - Zaśmiała się. -  Proszę Cię, Louis nie żartuj.
- Czyli nie mam ? - było mi smutno, bo mnie wyśmiała.
-  Nie lubię gdy ze mnie kpisz. No popatrz na siebie potem na mnie. Kto tu nie ma u kogo szans.
- Ja u Ciebie.
- No to mówię że żartujesz.
- A wyglądam ?
- To ja  nie mam szans u ciebie,  poza tym tylko pracuję. - Zatrzymałem się pod domem Stylesów, złapałem jej twarz w dłonie i ją pocałowałem.  Zdziwiona siedziała bezruchu. Odsunąłem się zażenowany.
- Przepraszam.
- Dziękuję - musnęła mój policzek i wysiadła. Nie rozumiem kobiet lalala. Wziąłem córę na ręce.
Weszliśmy do domu. W ogrodzie byli już wszyscy. Były już dzieci Stylesów. Będzie wesoło.
Zwłaszcza, że oni już dużo chodzili. Nell tylko za rączki ale to i tak max trzy kroki bo to leń. Po mnie. Mówiłem, że to moje dziecko.  Jedyna rzecz której nie żałuję po związku z Avalon.
Potrzebowałem cipki do urodzenia wspaniałego potomka po mnie. Matka nie jest ważna, kiedy w grę wchodzę ja. He.  Skromność oczywiście. Przywitałem się z kolegami. Przedstawiłem im Hayley.
Uśmiechała się nie śmiało witając z każdym.
- Mama ? - Nelly wskazała na nią palcem.
- Już niedługo córcia. - Dziewczyna tego nie słyszała. Rozmawiała z Monic. Niall zabawiał bliźniaków, a Zayn Darcy.
- Amam. - Usiadłem z małą przy stole i dałem jej trochę sałatki.
- Hej księżniczko - Liam ukucnął obok. - Wszystkiego najlepszego - dał mi prezent ale dla niej.
- Cienkuje wu-jek. - wyciągnęła do niego rączki.
- Chodź malutka - podniósł ją. Przytuliła się do niego mocno. Zayn i Niall też dali jej prezenty. Rowerek-wózek i basen. Prezent od Harry'ego też był ciekawy. Wielki domek dla lalek. Większy od niej. Jak podrośnie to będzie się bawić. Bo teraz to wszystko jest Bam i na chwilę. Albo do buzi wsadza. Chwila, moment i Niall z Hay siedzieli na huśtawce rozmawiając. Spotkałem się z nią spojrzeniem, ale szybko odwróciłem wzrok. Po dwóch godzinach robiło się ciemniej ale dalej tu siedzieliśmy. Akurat przy ognisku. Hay owinieta w koc usiadła obok mnie i uśmiechnęła się.
- Jak się gadało z Niallem ? - nie umiałem ukryć zazdrości.
- Jest bardzo miły. Powiedział, że też powinien przyprowadzić dziewczynę.
- Jak ostatnio z nim gadałem to był singlem
- Może to było dawno. mówił ze ma na imię Charlotte. Yhym, tak. - Wzruszyłem ramionami i napiłem się herbaty.
- Nell zasnęła
- Wiem.
- Więc kiedy wracamy?
- A już chcesz wracać ?
- Nie. Możemy posiedzieć. Jest fajnie.
- Jak tam chcesz. - byłem dziwnie zmulony.
- Chyba troszkę popsuł ci się humor.
- Troszkę.
- A da się jakoś poprawić? - lekko mnie szturchnęła i sięgnęła po picie.
- Nie wiem. To nie ode mnie zależy.
-Śpiewamy - Harry podał gitarę Niallowi. Blondyn zaczął grać, a ja wywróciłem oczami.
- Dawaj Louis a nie siedzisz struty - zawołał do mnie Styles i objął żonę.
- Odwal się. Nie będę z Wami śpiewał. - poszedłem do córki. Chwilę później przyszła blondynka. Złapała mnie za rękę i odwróciła do siebie.
- Czemu jesteś taki nie miły? Nikt ci nic złego nie zrobił.
- Bo jestem zazdrosny.
- O co? - spojrzała na mnie zdziwiona
- O Ciebie.
- Co?! Nie masz o co. Przecież oni chcą żebym czuła się dobrze.
- Wolisz Nialla, niż mnie.
- Bo raz z nim rozmawiałam? On ma dziewczynę a ja wolę ciebie.
- Możemy wrócić do domu ?
- Jak przeprosisz za zachowanie. Byli bardzo mili.
- Hayley oni mnie nie znają od wczoraj i wiedzą jaki mam charakter
- Ja to rozumiem, ale są urodziny twojej córki. Wypada przeprosić i zaskoczyć ich innym nastawieniem. - Wywróciłem oczami i poszedłem ich przeprosić.
- Jedźcie ostrożnie. Zaczyna padać.
- Spokojna Twoja rozczochrana. - powiedziałem do Monic i ją potargałem. Pożegnaliśmy się i wracaliśmy do domu. Dziewczyna zasnęła w aucie. Najpierw zaniosłem małą, a potem ją.
Przytuliła się do poduszki zawijając w kołdrę. Uśmiechnąłem się i poszedłem pod prysznic.
I co poczułem 15 minut później? Ramiona w okół pasa. Stałem bez ruchu nie bardzo wiedząc co mam zrobić. Przytuliła się do moich pleców.
- Hayleyy ?
- Nie wyganiaj mnie. -mruknęła speszona.
- Nie zamierzam. - odwróciłem się i wziąłem ją w ramiona. Wtuliła się we mnie. Zupełnie naga, a woda spływała po naszych ciałach. Wmasowałem delikatnie szampon w jej włosy.
Jeździła rękoma w płynie po moim torsie i ramionach.
- Nie spodziewałem się Ciebie tutaj.
- Czasem trzeba ryzykować.
- Kto nie ryzykuje ten nie zyskuje. - pocałowałem ją. Oddała pocałunek jedną ręką przyciągając mnie za kark. Mam ochotę przelecieć ją tu i teraz, ale nie mogę.
Delikatnie całowała moje usta, a potem obojczyk.
- Jesteś piękna.
- Nie Lou.
- Tak. Piękna i moja. - całowałem jej szyję. Odchyliła głowę i westchnęła. Przesunęła ręce na moje plecy. Przyciągnąłem ją bliżej siebie. Dotknęła dłonią mojego policzka i odnalazła moje usta. Całując ją czułem to czego brakowało mi przy całowaniu Avalon. Teraz to wróciło na swoje miejsce.  Dziewczyna oderwala się ode mnie i uklęknęła.
- Co ty..
- Mogę ?
- Nie chce Cie zmuszać.
- Ale ja tego chcę - zrobiła to niepewnie. Musiałem się po wszystkim oprzeć o ścianę.
Dyszałem ciężko. Dziewczyna całowała mój tors i ramiona. Musnęła moje usta, a później wyszła z pod prysznica owijajac się ręcznikiem. Opuściła pomieszczenie. Owinąłem ręcznik na biodrach i poszedłem za nią. - Hay ?
- Tak? - ubierała piżamę.
- Musze Ci się odwdzięczyć.
- Nie musisz - Zaśmiała się.
- Chcę. - położyłem ją delikatnie na łóżku. Popatrzyła na mnie niepewnie, ale z zaufaniem.
- Czy ktoś kiedyś to dla Ciebie robił ? - Pokręciła przecząco głową.
- Nie bój się. Będzie dobrze. - pocałowałem ją ręką masując jej kobiecość. Jęknęła cicho i oddała pocałunek. Zacisnęła uda z moją dłonią pomiędzy nimi.
- Hayley.. rękę mi zmiażdżysz. - jęknąłem rozchylając jej nogi.
- Przepraszam - szepnęła.
- Będzie dobrze. - Delikatnie całowałem jej dekolt,a potem zszedłem na dół. Chyba się nie bała, ale wszystko było dla niej nowe. Chwilę później jęczała z rozkoszy. Długo nie mogła unormować oddechu. Leżałem obok niej i obserwowałem ją. Obrociła się i do mnie przytuliła.

- Mam zostać na noc ?

8 komentarzy:

  1. Aww aww aww jak romantycznie i erotycznie ^^
    Uwielbiam takie rozdziały ;3
    Ściskam
    You Belong With Me

    OdpowiedzUsuń
  2. Oni są perfekcyjni ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Lou taki wspaniały :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Louisa z Hayley ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. XD..widze,że nie tylko mi podoba się wątek Lou i Hay ♥

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Clary G