środa, 30 lipca 2014

Rozdział 11

I zapadła cisza. Wszyscy patrzyli się na mnie. Harry podniósł się i poklepal mnie po plecach. - Będzie dobrze. Pomożemy ci. - oznajmił i razem z Monic wyszli.
- Teraz to przegięłaś. - powoli podszedłem do dziewczyny.

~Monic ~


Staliśmy pod małym domkiem w Holmes Chapel. Harry pocałował mnie w skroń, prowadząc do środka.
- Boje sie.
- Skarbie, nie ma czego.
- Jest.
- Nie ma. Moja mama nie gryzie.
- A jak mnie nie polubi ?
- Na pewno cię polubi. Jesteś wyjątkowa. Miła, uśmiechnięta, mądra. Ona lubi takie dziewczyny. Poza tym uszczęśliwiasz mnie.
Uśmiechnęłam się do niego. Poczułam się trochę lepiej.
Splótł nasze palce i weszliśmy do środka. Tu było tak przytulnie. Pachniało kwiatami.
- Tatuś ?! - krzyknęła Darcy.
- Hej słoneczko. - Wskoczyła mu na ręce. Pocałował ją w czoło i przytulił.
- Cześć synku.
- Cześć mamo. - przytulił kobietę. - Kogoś ci przedstawię. To jest Monic. Monic to moja mama.
- Miło mi Panią poznać.. - powiedziałam nieśmiało.
- Ta Monic - uśmiechnęła się.- Darcy cały czas o tobie mówi.
Uśmiechnęłam się do dziewczynki.
- Wchodźcie. Zjecie kolację - zaprosiła nas.
Hazz objął mnie w talii i poprowadził do małej jadalni.
Odsunął mi krzesło. Mała usiadła obok siostry mężczyzny. Gemmy jak zapamiętałam. Przy kolacji dużo rozmawiałam właśnie z obiema kobietami. Harry tylko się uśmiechał, jeżdżąc ręką po moim udzie.
Starałam się zrobić dobre wrażenie.
- Cieszę się, że mój syn ma kogoś takiego jak ty - powiedziała Anne. Pocałował mnie w usta z uśmiechem, a jego dłoń wsunęła się wyżej.
Złapałam go za nadgarstek i powstrzymywałam.
Zaśmiał się tylko.
- Tatusiu do domu !
- już skarbie.

- Dziękuję za kolację. Była pyszna. - powiedziałam do mamy Harry'ego.
- To ja dziękuję, że nas odwiedziliście.
- Ma Pani wspaniałego syna.
Popatrzyła na mnie z przymrużeniem oka i zaśmiała się.
- powiedzmy.
- Mamo!
- No tak. Bo ona ma wspaniałą córkę - odparła Gemma wystawiając bratu język.
- Monic wychodzimy.  - objął mnie w talii.
- I Hazz się fochnął.
- Spadaj Gemm. - poprowadził mnie do auta.
Posadził malutką w foteliku i zapiął, cmokając jej czoło. Obszedł samochód i wsiadł za kierownicą, ruszając. Usnęła chwilę później, a ręka Harry'ego ciągle wędrowała do moich majtek.
- Wiesz, że była tobą oczarowana? – zahaczył o krawędź bielizny.
- Nie wiem. - próbowałam być twarda.
- Więc ci mówię. Lubi cię. Bardzo - musnął mnie palcami.
Znów złapałam jego nadgarstek.
- Przecież nic takiego nie robię…
- Mi to wystarcza..
- Oj kochanie. Ja ci tylko sprawię przyjemność.
- Nie przy dziecku.
- Dziecko śpi - odparł płynnie skręcając autem w następną ulicę.
- No właśnie, a ja  nie chcę jej obudzić.
- Naprawdę nie obudzisz.       
- Obudzę.
- Nie - wsunął we mnie palec i otarł nim o wrażliwe miejsca.
- Hazz.. - szepnęłam.
- Kochanie.
- Przestań..
Pocałował mój policzek.
- Zacznę tu, skończę w domu - wysunął go i znów wsunął.
Przygryzłam wargę, żeby nie jęknąć.
On umie tak wszystko naturalnie robić. Jakby wcale teraz nie sprawiał mi intymnej przyjemności, tylko i wyłącznie prowadził auto. Moje nogi niekontrolowanie się rozsunęły. Odsunął moje majtki i poruszał palcami.
Oddychałam ciężko czując  jak mokra się robię.
- Podoba ci się?
- Tak… - Poruszał palcami szybciej. Drażnił moją kobiecość.   Jęknęłam cicho nie mogąc się powstrzymać. Zatrzymał się i zostawił mnie w niedosycie. Poszliśmy do domu. Zaniósł małą do pokoju. Nadal czułam się dziwnie. Wrócił do mnie. Zaniósł do sypialni. Byłam taka mokra.
Położył mnie i podsunął moją sukienkę. Po chwili poczułam jego język. Wplotłam palce w jego włosy i pociągnęłam jego głowę w dół wywołując jego śmiech.
- Jesteś niecierpliwa. Niecierpliwa i mokra.
- To przez Ciebie.. - wierciłam się na łóżku z podniecenia. Jego język wirował w mojej kobiecości. Odchodziłam od zmysłów. Wiłam się z rozkoszy i pożądania. Dostałam cudownego orgazmu który przeszedł przez całe moje ciało.
- Harry.. - jęczałam jeszcze przez chwilę. Przyciągnął mnie i pocałował.
- Wejdź we mnie.. - jęknęłam. - Pogładził ręką moje udo i rozsunął mi je. Już trochę wiedziałam. Rozchyliłam nogi ułatwiając mu zadanie. Rozpiął swoje spodnie, całując mnie po szyi.
- Przerżnij mnie Styles. - mruknęłam zmysłowo do jego ucha.
- Kochanie, nie chcę żeby cię bolało - zamruczał i zdjął moją sukienkę.
- Będzie dobrze.. - przesunęłam dłonią, po jego torsie zatrzymując się na kroczu.
- Skarbie - zagryzł wargę. Uścisnęłam delikatnie wypukłość w jego spodniach. Usłyszałam jego jęk przy uchu. Jego dłonie masowały moje piersi.  Poczułam się pewniej. Delikatnie, z wyczuciem masowałam go przez bokserki.
Oddychał nieco płycej. Jego męskość stawała się coraz twardsza. Uwolniłam jego członka z bokserek i masowałam go. Od główki aż do jąder.  Złapał moją rękę i jęknął. Przeniósł dłonie na moje biodra. Jego palce kreśliły kółka na mojej skórze. Zaczął się we mnie wbijać po założeniu zabezpieczenia. Jęknęłam czując go w sobie. Ciągle mnie całował tłumiąc nasze jęki. Było mi cudownie. Przeżywałam rozkosz za rozkoszą.
- Harry.. już..
- Nie zliczę ile razy doszłaś – wydyszał i opadł obok mnie.
- Nie dziw się Harry.. Nigdy nie uprawiałam seksu, a ty z tysiąc razy, albo i więcej.
- Wiem. I to jest piękne, że przeżywasz to wszystko ze mną - gładził moje plecy.
Wtuliłam się w jego tors.
- Druga noc we wspólnym łóżku. - uśmiechnęłam się.
Odwzajemnił uśmiech i pocałował mnie bardzo długo.
- Tato.. - Darcy próbowała otworzyć drzwi od sypialni.
Harry musnął moje warg i ubrał spodnie. Wyszedł z pokoju. Słyszałam śmiech dziewczynki. Przy okazji sama się ubrałam w bieliznę i jego koszulę. Weszli po chwili i Darcy łaskotana przez  Harry’ego spadła na łóżko.
- Hej mała.
- Hej mama.
- Czemu nie śpisz ?
- Bo krzyczałaś.
- Pająk był, a ja się boje.
- Ja też – przytuliła się.
- Tatuś mnie uratował. - Harry zaśmiał się. Usiadł obok Usnęliśmy wszyscy razem.

~*~ 

Harry zaprosił dzisiaj przyjaciół z dziewczynami. Z Darcy robimy kolacje. To znaczy ona mi po swojemu pomaga. Dobra. Przeszkadza. Zanosiła po jednym talerzu do jadalni. Hazzy nie było. Załatwiał cos Chyba nie chce wiedzieć co. Wpadł chwile przed gośćmi. Pocałował mnie i pobiegł się przebrać. Darcy ukradła ze stołu kotleta i siedziała na dywanie trzymając go w swoich malutkich łapkach.
- Doble - mówiła mlaskając.
- Poczekaj na gości maleńka.
- Jestem – Harry dołączył do nas ubrany w czarne spodnie i granatową koszulę.
Wytarłam Darcy rączki i poszłam sprawdzić ciasto w piekarniku. Było gotowe. Po chwili słyszałam jak w domu pojawiają się goście. Louis i Ava, Niall i duży miś, Liam oraz Katherine – jego nowa dziewczyna. Na końcu dopiero Zayn.
- Ooo moja dziewczyna piękna jak zwykle. - Niall przytulił Darcy.
- Ty się od niej odwal - mruknął Harry, ale raczej blondyn nie słyszał.
Postawiłam ciasto na stole. Zostałam objętą ręką i usiedliśmy do stołu. Przez całą kolację trwały rozmowy. Nawet Tomlinson miał dobry humor i było zabawnie. Darcey bawiła się nowym misiem. A Niall razem z nią. Miał większą frajdę niż dziecko. Było bardzo miło i nic nie zapowiadało się, aby miało się popsuć a jednak…Usłyszeliśmy strzały wokół domu.

- Zabierz Darcy do pralni, zamknijcie się tam i nie wychodź dopóki Ci nie powiem. - popchnął mnie w stronę schodów do piwnicy.

8 komentarzy:

  1. Zajebistyy..! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. jejku świetny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  3. O jezu ale oni napaleni Ze cO Wy to portaficie rozgżać atmosfere. Ola k ♥♥cZEKAM NA NEXY

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Clary G